Wyszukaj i oceń salon






Artykuł

  • Proteinowy cud

    Dodano: 2010-05-20

    Najpopularniejszą i najbardziej cenioną obecnie dietą jest pomysł francuskiego lekarza – Pierra Dukana. Jesz ile chcesz i chudniesz. Ale nie jesz wszystkiego.

    W odchudzaniu nie chodzi o liczenie kalorii. Nie chodzi też o głodówki i gnębienie organizmu ohydnymi w smaku napojami spalającymi tłuszcz. Nie trzeba też zamęczać się odliczaniem ziarenek ryżu czy liści sałaty. Pierre Dukan w swoich książkach udowadnia, że można jeść produkty zawierające proteiny (czyli białka) i tracić na wadze. Francuz gwarantuje, że stosowanie się do jego zaleceń uchroni każdego łasucha od słynnego i znienawidzonego przez wszystkich efektu jo-jo.

    Dieta proteinowa dr Dukana polega na spożywaniu jak największej ilości białek, przy jednoczesnym ograniczeniu węglowodanów (popularnych, słodkich zapychaczy) i tłuszczów. Można jeść mięso, ryby, nabiał, pić kawę z mlekiem (najlepiej 0% tłuszczu oczywiście), warzywa, owoce, piec ciasta ze specjalnego przepisu, a nawet pałaszować własnej roboty ptasie mleczko! Można jeść tak często, jak podpowiada nam organizm i chudniemy w oczach. 

     

     

     

    Dieta dzieli się na cztery fazy. Pierwsza z nich, nazywana etapem uderzeniowym, polega na uderzeniu w organizm czystymi proteinami. Przez 2 do 10 dni jemy chude mięso, ryby, odtłuszczony nabiał, pijemy dużo wody i patrzymy jak wskazówka wagi magicznie się cofa. Po etapie uderzeniowym przychodzi czas na ustabilizowane chudnięcie. Kiedy w I fazie schudniemy od 2 do nawet 6 kilo wprowadzamy do naszego menu warzywa. Głównie zielone, gotowane, smażone na teflonowej patelni, pieczone duszone i oczywiście surowe. Znów nikt nam nie podaje ograniczeń ilościowych. Mamy nie być głodni, a więc podatni na bezmyślne łakomstwo. Proteiny i warzywa powodują stopniową utratę wagi bez wiotczenia skóry naciągniętej nadprogramowymi kilogramami. II faza trwa tyle, ile zaplanujemy schudnąć. W momencie uzyskania wymarzonej sylwetki, czyli wyglądu, który nas satysfakcjonuje, możemy z powodzeniem rozpocząć przedostatnią fazę diety. Do składników znanych z wcześniejszych dwóch etapów dodajemy owoce. Ilość dni, jakie spędzamy na III fazie diety można łatwo policzyć. Ilość utraconych kilogramów mnożymy razy 10 i wychodzi nam czas trwania przedostatniego etapu. Finałem „Protalu” jest powrót do normalnego sposobu odżywania się. Żeby jednak nie było zbyt prosto do końca życia, jeden dzień w tygodniu musimy poświęcić na jedzenie czystych protein. Codziennie musimy zjadać też dwie łyżki otrębów pszennych. 

     

     

    Czy gra jest warta świeczki, w końcu dieta może trwać nawet rok, albo półtora? Każdy nusi soibie sam odpowiedzieć na to pytanie. 

  • Dodaj komentarz

    Przepisz kod z obrazka




    Komentarze użytkowników


    • ~megi
      Dodano:2010-05-25 11:17:05

      Podobno ta dieta nadmiernie obciąża nerki i wątrobę, poza tym prowadzi do kwasicy metabolicznej...

    • ~Tomek
      Dodano:2010-05-20 17:21:50

      teraz wszędzie o tym pełno. kobiety powariowały. ale jak im przetłumaczyć, skoro rzeczywiście widać efekty... podziwiam za silną wolę:)