Przed nami wybory prezydenckie. Kandydaci prężą się w telewizorach by jak najlepiej wypaść. Licytują się na obietnice. Tymczasem, my wyborcy patrzymy na całokształt.
Jolanta Kwaśniewska dotąd jest niedoścignionym wzorem pierwszej damy. Ratowała męża z niejednej towarzyskiej opresji. Była jego piękną wizytówką, bo nie można jej było odmówić urody i gustu. Po niej wypadła Pani Kaczyńska. Była kobietą z niewątpliwą klasą . Wykształcona i dobrze ubrana, często ocieplała wizerunek swojego męża. Potrafiła mu się nawet sprzeciwiać. Mimo, iż urodą zdecydowanie nie dorównywała swojej poprzedniczce, była niewątpliwym czynnikiem podtrzymującym karierę polityczną Lecha. Teraz czekamy na jej następczynię.
W wyborach tak naprawdę (przynajmniej według sondaży) liczy się jedynie dwóch kandydatów. Grzegorz Napieralski mimo, iż dysponuje naprawdę piękną i mądrą drugą połową, nie może liczyć na wysokie poparcie. Wydaje się, iż najprawdopodobniej pierwszą damą zostanie pani Komorowska. Broń Boże nie przesądzamy tu wyników wyborów, jednak w razie zwycięstwa pana Jarosława pierwszej damy nie będzie. Zostaje więc Komorowska. Niezbyt wiele o niej wiadomo. Wychowuje liczne potomstwo i realizuje się jedynie na polu zajęć domowych. Nie mówimy, że to źle, ale przystosować się do napiętego harmonogramu życia prezydenta nie będzie jej łatwo. Dodatkowo nie dysponuje ona zbyt dobrą prezencją. Rozumiemy, że kobieta, która urodziła więcej niż dwoje dzieci nie będzie już wyglądać jak modelka, jednak tutaj odchudzanie by nie zaszkodziło. Niestety wciąż pokutują niesprawiedliwe stereotypy dotyczące pulchnych osób. Duża grup ludzi uważa je za niezadbane i leniwe. Nie są to cechy jakie większość ludzi chciałaby widzieć u swojej „reprezentantki”. Ciężko więc powiedzieć, czy żona Pana Marszałka jest jego wadą czy zaletą. Są zgodnym małżeństwem od wielu lat. Podobno poznali się jeszcze w harcerstwie.
Można by się czepiać wszystkiego. Drugiej Jolanty Kwaśniewskiej raczej nie zobaczymy, ale czy koniecznie musimy. Może pierwsza Dama ma po prostu po cichu wspierać, a nie błyszczeć? Wybór należy po nikąd do nas.
Joanna Koprowska
Dodaj komentarz
Komentarze
~eraz99
no i po temacie w zasadzie. swoją drogą nową prezydentową nieźle poprawili styliści - wygląda jak zupełnie inna kobieta! cuda się jak widać zdarzają!!!
~marika
podpisuję się pod ostatnim postem :)
~lol
lol
~marta
Jola to pewien przykład, szablon. Jolę wszyscy znają i w dużej części lubią. Dzięki Joli wybaczono jej mężowi chorobę filipińską czy inną trzęsawicę somalijską (niepotrzebne skreślić). A przywołuję Jolę, bo o ile dyskusja toczy się między nami, to w rzeczywistości czyta ją więcej niż dwie osoby i szczerze liczą, że te osoby odnajdą gdzieś w sobie głęboko ukryty intelekt i po raz pierwszy od dawna zrobią z niego użytek. Wydaje mi się, że rozmowa o pierwszych damach musi odbywać się na pewnym poziomie abstrakcji i generalizacji. Jola jest osobą w tym rodzaju, a na dodatek doskonałym przykładem zdolności marketingowych sztabu jej bądź jej męża. Z jakiegoś powodu prowadzi program w tvn style, w którym co prawda więcej wzdycha niż się werbalizuje, ale przynajmniej jej włosy są zawsze idealnie "zrobione".
~chart
...i dlatego jako wzór prezentuje Pani Super-Jolę? Wybieranie medialnych prezydentów i ich ślicznych żon jest faktycznie tendencją współczesności, ale na mnie jakoś w wyborach wpływać nie będzie. To nie audiotele.
~marta
Może dlatego, że ten produkt dociera do Pana przez cały okres prezydentury. Mami obietnicami i uśmiechami, żeby podnieść wskaźniki mężowi. Para prezydencka tworzy tandem, który jest powszechnie rozpoznawalny. Stojąc na świeczniki ciągle poddawani są surowej ocenie widzów masowych. Poza tym w zależności od ustroju państwowego, w mniejszym lub większym stopniu, wpływają na życie tzw. szarych obywateli, czyli właśnie nas Drogi Panie. z jakiś powodów wybieramy akurat tego, a nie innego prezydenta i niestety, często to kim jest i jak wygląda jego połowica, jest istotne. Proszę sprawdzić choćby fora internetowe gdzie różni ludzie komentuję bieżącą sytuację polityczną. Proszę sprawdzić ile w tym logiki i zdrowego rozsądku, a ile poddawania się masowemu szaleństwu. Debata nad Pierwszą Damą jest równie ważna jak rozmowa nad kolorowymi opowieściami politycznymi jej męża. Wybieramy prezydenta z "całym dobrodziejstwem" inwentarza. Szczerze mówiąc wolałabym, żeby reprezentował mnie ktoś, kto mi na arenie międzynarodowej wstydu nie przyniesie. On i jego małżonka rzecz jasna.
~chart
Bez urazy, ale to autorka wypuszcza się na wyraźnie obce jej obszary. "Która Pierwsza Dama, ze wszystkich współcześnie wspierających męża jest dla Pana wzorem. Wzorem urody, dobrego stylu, smaku, a nawet inteligencji" - sorry, ale dlaczego mam szukać wzorów wśród produktów?
~marta
Domyślam się, że mam do czynienia z prawnikiem albo politologiem, stąd ta wiedza. Przypuszczam jeszcze, że kolejna profesją, a przynajmnie hobby jest moda. Gratuluję wszechstronności. Chciałabym zadać być może kontrowersyjne pytanie. Która Pierwsza Dama, ze wszystkich współcześnie wspierających męża, jest dla Pana wzorem. Wzorem urody, dobrego stylu, smaku, a nawet inteligencji? Kiedy już odpowie Pan sobie na pierwsze pytanie, proszę się zastanowić na ile "wybranka" jest samorodnym talentem w dziedzinie mody, a na ile jest po prostu "zrobiona" i wykreowana.
~chart
Niektórzy lubią koty, tylko narzekają, że się długo gotują. Oczywiście, że nad Kwaśniewską trzeba była pracować, w efekcie czego dziś jest sztuczna, plastikowa i pretensjonalna, niczym własna córeczka. Pierwsze wpadki dowodzą zaś, że była pozbawiona dobrego smaku, zaszpachlowanie przez stylistów tylko to ukryło przed naiwniakami.
~marta
czy czarcie (wybacz polską pisownię) od razu umiałeś wiązać buty, krawat, zapinać pasek czy może musiałeś się tego nauczyć. nad pierwszą fryzurą byłej prezydentowej można dyskutować i próbować dowiedzieć się kto był pierwszy - ona czy Shazza. nieśmiało dodam, że Tusk nie kandyduje w wyborach więc jego żona nie może być stawiana w tym samym szeregu co choćby pani Komorowska. a koty lubię, ale tylko kiedy są ode mnie daleko.
~chart
Jolanta Kwaśniewska "niedościgłym wzorem"? Ktoś chyba nie pamięta wiecznie za krótkich kiecek, świecenia się przy królowej brytyjskiej (Olek w tym samym czasie klepał księcia Edynburga po plecach) i fryzury na Shazzę. Że potem wykreowano "królową ptysia" na damę jeszcze nie znaczy, że była kimś więcej niż miss powiatowej potańcówki. A co do Komorowskiej - to ona ponoć zabraniała mężowi kandydować, bo się wstydziła pokazywać. To już żona Tuska jest fajniejsza, nie wahała się w książce "Lwy (nie)ujarzmione" opowiadać o problemie alkoholowym swojego męża, albo o tym, że nogi ma może do piłki, ale nie do tańca. Zresztą PiS-owcy już ukuli slogan: "Zamiast Bronka z kaszalotem wolę Jarka z pięknym kotem". Aha, a po urodzeniu pięciorga dzieci można nosić nadal 38, zapewniam z doświadczenia.

