Wyszukaj i oceń salon






Artykuł

  • Latać każdy może!

    Dodano: 2010-05-17

    Kiedyś znaliśmy ten obrazek z „plażowych” filmów zachodnich. Dziś to normalny obrazek niemal w każdym polskim kurorcie – parasailing.

     

    Zwany jest popularnie, acz nieprecyzyjnie „holowanym spadochronem”, bywa też niekiedy mylony z paralotniarstwem. Nieporozumienie wynika z pobieżnej tylko obserwacji unoszącego się nad plażą, morzem czy łąką „parasola”. Mniej ma on bowiem wspólnego z klasycznych spadochronem – służącym, jak sama nazwa wskazuje - do wykonywania bezpiecznych skoków (niekoniecznie z samolotu), a czymś konstrukcyjnie bliższym latawcowi, zaprojektowanym specjalnie do lotów pasażerskich na uwięzi. Parasail – bo o nim mowa – zapewnia wprawdzie niezbędne bezpieczeństwo w sytuacji konieczności wypięcia z linki holowniczej i osadzenia na podłożu, jednak jego przeznaczeniem jest lot za łodzią motorową, lub (na lądzie) quadem.

    „Spadochrony holowane” zostały po raz pierwszy wypróbowane przez Pierre-Marcela Lemoigne'a w 1961 roku. Lemoigne stworzył wówczas odrębny typ spadochronów typu ParaCommander, od których w prostej linii pochodzą współczesne parasaile. Nie znamy wprawdzie dokładnej daty pierwszego lotu, ale jedna z pierwszych wzmianek na ten temat dotyczy akcji francuskiego pułkownika Michela Tourniera pochodzi również z 1961r. W 1962 dokonano udanej próby przelotu nad Kanałem La Manche. W 1963 roku Jacques-André Istel z Pioneer Parachute zakupił od Lemoigne licencję na produkcję i sprzedaż nowych spadochronów do holowania, po raz pierwszy określonych już jako "parasail". Na początku 1974 r., Brian Gaskin zaprojektował i przetestował czaszę nowego typu, nazwaną "Waterbird", przeznaczony już klasycznie do użytku nad wodą dzięki zastosowaniu nowego schematu linek oraz nowoczesnych tkanin. Do dziś Gaskin Waterbirds jest jednym z potentatów na rynku produkcji parasaili.

    Oczywiście postęp dotyczył też urządzeń towarzyszących. Jeszcze w '71 Mark McCulloh z Miami, na Florydzie wynalazł platformę stacjonarną do startów parasailingu, a następnie doskonalił dyscyplinę wprowadzają: w 1972 platformę ruchomą, a w 1974 specjalistyczną łódź holowniczą z wyciągarką. Rozwój technologiczny zwiększał bezpieczeństwo tej dyscypliny sportu, a jednocześnie stopniowo ustalał normy i reguły nią rządzące, co szło z rosną popularnością tej formy sportu i rekreacji. W 1998r. McCulloh zainicjował powstanie „Rady Bezpieczeństwa Parasailingu” (www.parasail.org), kolejno powstawały też związki krajowe i porozumienia międzynarodowe na rzecz popularyzowania sportu.

    Zmieniał się sam sprzęt. Małe (od 20 stóp) spadochrony zastąpiły większe (30-40 stóp), skutecznie umożliwiające podnoszenie większych ciężarów (np. loty dwu- trzyosobowe) przy słabszych (a więc z reguły bezpieczniejszych) wiatrach. wysokiego podnoszenia niskiego oporu projekty umożliwiające operatorom większe ładunki do pływania w niższych (zwykle bezpieczniejsze) wiatrów.

    W Polsce parasailing pojawił się jako rozrywka, początkowo traktowana (i uprawiana) dość amatorsko, niekiedy wręcz z pewną nonszalancją wobec norm bezpieczeństwa. Szybko jednak za sprawą prawdziwych pasjonatów (jak Zbigniew Lewczuk) – nabrał profesjonalnego charakteru. Powstawało Polskie Centrum Parasailingu - PARASAILING CENTER zajmujące się zarówno produkcją i dystrybucją sprzętu, jak szkoleniami i popularyzacją.

    Krytycy (zwłaszcza paralotniarze) narzekają na brak sterowności parasaili, a więc i mniejszą swobodę związaną z uprawianiem tej dyscypliny. Z drugiej jednak strony lot na wysokości nawet do ok. 100 metrów, niekiedy przy wierze dochodzącym do 8 m/s (15 W ) - i tak daje mnóstwo wrażeń i adrenaliny, czy to nad morzem, czy w górach, stanowi też kapitalne uzupełnienie innych dyscyplin związanych ze spadochroniarstwem i podniebnymi lotami na lekkim sprzęcie.

  • Dodaj komentarz

    Przepisz kod z obrazka




    Komentarze użytkowników