Wyszukaj i oceń salon






Artykuł

  • Kobiety na rowery!

    Dodano: 2010-06-14

    Co zrobić kiedy naszą drugą połówką jest zapalony sportowiec – amator? Wyjścia są dwa. Możemy się kłócić i forsować swoje zdanie (wojna murowana) albo pogodzić się pasją wybranka. Postanowiłyśmy spróbować polubić rowery, a nuż się uda.

    Z każdej strony bombardują nas informacje, jak bardzo korzystne jest uprawianie sportu. Wysiłek fizyczny ma nam ujędrnić ciało, wzmocnić serce i poprawić powiedzmy odporność. Oczywiście zakupy albo spacer do kosmetyczki nie są uznawane za żadną z dyscyplin. Trzeba więc zakasać rękawy, podwinąć nogawki spodni, zrzucić szpilki i pozwolić wymądrzać się naszemu mężczyźnie, który przecież w dziedzinie sportu jest ekspertem. Próbując uniknąć mniejszego zła, decydujemy się jeździć razem z nim na rowerze. Żeby nie spotkały nas niemiłe niespodzianki, warto się do tego przygotować, zarówno psychicznie, jak i fizycznie.
    Po zaplanowaniu wspólnej wycieczki rowerowej szybko okazuje się, że nie mamy roweru. Co wtedy? Zamiast wieszać się na szyi wybranka i łkać mu żałośnie, wykażmy się inicjatywą i same wybierzmy dla siebie sprzęt. Przede wszystkim określmy w miarę dokładnie, gdzie będziemy jeździć. Nie musimy od razu nikomu się spowiadać z faktu, że rower to tylko pokazówka i chwilowy kaprys. Nawet przed sprzedawcą dobrze udawać profesjonalistę – przynajmniej nie wciśnie nam byle czego (miejmy chociaż złudną nadzieję, że tak będzie).

     

    Jeżeli zamierzamy urządzać sobie weekendowe wyjazdy za miasto, np. do lasu, nad jezioro, albo niewiadomo gdzie, wybierzmy rower crossowy. Jego dosyć wąskie opony idealnie nadają się do jazdy w terenie (czyli po lesie) i w mieście. Dodatkowym plusem jest możliwość przymocowania do tego modelu fotelika dla dziecka albo bagażnika (zawsze pojawi się szansa, że kiedy będziemy z dodatkowym obciążeniem oblubieniec nie będzie nas poganiał). Do jazdy po mieście trzeba kupić tzw. rower miejski. Ma grubsze opony, dzięki czemu jest lepiej amortyzowany jeśli najedziemy na krawężnik albo kostkę brukową. Kiedy wjedziemy w jedną z miliarda dziur w polskich drogach też zauważymy w czym tkwi jego przewaga nad rowerem crossowym. Może zdarzyć się także, że nasz mężczyzna zapała miłością do gór bardziej niż do nas. Wówczas najlepiej wybrać rower górski i modlić się, żeby zaczęło padać zanim wyjedziemy z domu. Jeżeli nasz wybranek zdecyduje się jechać „tam gdzie wzrok nie sięga”, czyli byle gdzie przed siebie, wybierzmy kolarzówkę (inaczej szosowy rower) i powtórzmy modły.

     

    Przyjmijmy optymistycznie, że zdecydowałyśmy się na konkretny model. Teraz powinno być już przyjemniej. Musimy dobrać rozmiar roweru do siebie. Prawie jak buty, ale jak wiadomo prawie robi wielką różnicę. Czym się kierować? Własną wygodą po prostu. W żadnym wypadku nie próbujmy pokazać lubemu, że jesteśmy urodzonymi sportsmenkami i nie kupujmy roweru większego od nas. Chyba, że ktoś chce się połamać i dzięki temu uniknąć kolejnej jazdy – rozumiemy, nie popieramy.


    Wybrałyśmy model i wysokość, ale sprzedawca nie daje za wygraną. Wypytuje nas o jakieś dziwne detale, z których rozumiemy tylko słowo „kask”. Po kolei. Przypominamy zatem, że bez kasku na rower lepiej nie wsiadać. Owszem pod kaskiem nasza fryzura oklapnie, ale przynajmniej nie będziemy wyglądać jak wkurzony Chopin. W razie wypadku ochroni naszą głowę od mniej lub bardziej groźnych obrażeń. Nie warto zapominać o przednim reflektorze, tylnej lampce i światełkach odblaskowych. Nigdy nie możemy mieć pewności, że wyprawa zaplanowana na 2 godziny nie przeciągnie do północy. Poza tym wypada trzymać się przepisów, choćby nie wiemy jak miło było je łamać.

     

    Kiedy już dokonamy cudu i kupimy rower możemy tylko czekać na pomysły połowicy. A potem, z uśmiechem na ustach i językiem wywieszonym na brodzie, pognać za nim w siną dal na złamanie karku. Powodzenia!

     

    Karolina Ożdżyńska

     

  • Dodaj komentarz

    Przepisz kod z obrazka




    Komentarze użytkowników


    • ~karma
      Dodano:2010-06-16 13:19:42

      wolę jednak motocykle, ten wiatr we włosach, ryk silnika i kilka koni mechanicznych między udami...

    • ~nora
      Dodano:2010-06-16 13:19:10

      a potem będziemy miały szyszki i runo leśne wiadomo gdzie....

    • ~tonia
      Dodano:2010-06-16 13:18:37

      ale zawsze można zatrzymac sie w lesie na przyjemny odpoczynek wiadomo jaki...

    • ~beti30
      Dodano:2010-06-16 13:18:12

      lepiej z koleżankami iść na kawe czy do kina, niż jechać z własnym facetem za miasto na rowerach. w ogóle na nas nie zwracają uwagi, tylko gnaja przez siebie jak szaleni....